O obróbce wydruków

29 maja 2014

Wbrew oczekiwaniom niejednego użytkownika drukarki (i zapewne wbrew powszechnej opinii) rzadko zdarza się, żeby przedmiot po zakończeniu drukowania był w 100% gotowy i nie trzeba było nic z nim robić. Jeśli zależy nam na dokładności, wydruk zwykle trzeba chociaż trochę poprawić przy użyciu pilnika, noża lub papieru ściernego. W tym poście opiszę najczęstsze elementy które z mojego doświadczenia wymagają obróbki, oraz z jakich narzędzi korzystam najczęściej.

Nie będzie bardzo odkrywcze jeśli napiszę, że każdy wydruk jest inny i prawie każdy potrzebuje innego potraktowania. Jednak wszystkie wydruki, bez względu na dokładność drukarki, są jedynie przybliżeniem źródłowego modelu. Nawet w przypadku bardziej zaawansowanych technologii niż FDM, gotowe przedmioty mają pewną swoją dokładność (niekiedy bardzo dużą) i pewne fragmenty warto po wydrukowaniu poprawić lub wygładzić.

W przypadku drukowania plastikiem jedną z wad są widoczne granice między nakładanymi przez drukarkę warstwami. Poza tym, o ile spodnia warstwa przedmiotu może być idealnie gładka (w przypadku stołu przykrytego szybą), to na wierzchnich płaszczyznach głowica pozostawi lekkie ślady po swoich ruchach. Mogą być one bardzo regularne i w niczym nie przeszkadzać – czasem jednak potrzeba wygładzić taką powierzchnię.

Zdarza się że drukarka celowo drukuje elementy, które z gotowego przedmiotu trzeba usunąć. Należą do nich przede wszystkim supporty, brimy i rafty (wg terminologii Slic3ra / Kisslicera). Supporty, czyli wsporniki, są to elementy podtrzymujące wystające części modelu. Gdy model jest już wydrukowany, można je (zwykle w prosty sposób) wyłamać pozostawiając podtrzymywane części nienaruszone.

Do usuwania supportu najlepiej się nadają … własne palce, ew. szczypce lub małe kombinerki. Niestety, jak widać na zdjęciach powyżej rzadko zdarza się, żeby po wyłamaniu supportu powierzchnia z którą się stykał wyglądała idealnie. Zwykle jest ona w jakimś stopniu poszarpana, odrobinę nierówna lub zawiera pozostałości wsporników. Tu z pomocą przychodzą pilniki, papier ścierny lub nawet mała szlifierka :)

Brim jest to obwódka dookoła obiektu rozszerzająca jego pierwszą warstwę. Dzięki niej obiekt w trakcie drukowania jest mocniej przyklejony do stołu, i mniejsza jest szansa na jego samoistne odklejanie i zawinięcie się jego rogów lub brzegów podczas druku. Po zakończeniu wydruku trzeba go jednak usunąć – mi osobiście najsprawniej wychodzi obcinanie go nożem oraz późniejsze skrobanie lub szlifowanie papierem.

Z kolei raft jest to dodatkowa płaszczyzna drukowana pod obiektem, składająca się z jednej lub kilku warstw plastiku. Często wystaje poza zarys przedmiotu i wygląda podobnie jak brim z tą różnicą, że raft jest grubszy i podnosi cały obiekt do góry. Żeby się go pozbyć nie wystarczy „obkroić” przedmiot dookoła – trzeba oderwać lub zedrzeć cienką (0.1 – 1 mm) warstwę od spodu całego obiektu. Raft często drukowany jest tak, że oderwanie go nie jest trudne. Jednak nigdy nie udało mi się zrobić tego tak żeby pierwsza warstwa przedmiotu nie wymagała późniejszego przeszlifowania na arkuszu papieru ściernego.

Jeśli chodzi o używane przeze mnie narzędzia to podstawową rzeczą jest nóż, którym usuwam brimy oraz wygładzam krawędzie dookoła pierwszych warstw przedmiotu. Jest to niestety dość niebezpieczne narzędzie ;) przy obróbce małych przedmiotów łatwo przejechać ostrzem po palcu – a palce mają to do siebie że są mocno ukrwione i zaraz trzeba lecieć po plaster :)

Zaraz po nożu najczęściej używam papieru ściernego – polecam zaopatrzyć się w kilka rodzajów o różnej ziarnistości. Do zgrubnego szlifowania używam papieru gradacji od 60, do wygładzania powierzchni koło 300-600 aż do 800-1200 na sam koniec, jeśli zależy mi na bardzo dokładnym wykończeniu. Przy bardziej delikatnych papierach dobry efekt przynosi szlifowanie na mokro (z użyciem zwykłej wody) – o ile mamy wodoodporny papier ścierny.

Od niedawna w moim domowym warsztacie stoi szlifierka Dremela. Trafiła do mnie razem ze statywem, co daje bardzo wygodne stanowisko do wiercenia, cięcia, szlifowania i polerowania. Szlifierka jest mega mocna (do 35000 obrotów na minutę) i wchodzi w PLA jak w masło. Trzeba bardzo uważać żeby nie zepsuć sobie wydruku podczas szlifowania – zwłaszcza że przy dużych obrotach plastik robi się miękki od wysokiej temperatury. Szlifierka dobrze nadaje się do usuwania większej ilości niepotrzebnego materiału.

Ze szczypców i pilników korzystam sporadycznie – jako że większość rzeczy drukuję bez supportów a do szlifowania używam najczęściej papieru ściernego lub dremela. Jednak dobrze mieć w warsztacie narzędzia tego typu.

To będzie tyle mądrości dot. cięcia i szfilowania :) Słowem zakończenia dodam, że idealny wydruk to taki który nie wymaga żadnej obróbki po zdjęciu ze stołu drukarki. Jednak osobiście rzadko tak mi się zdarza ;) Dobrze jest jeśli dodatkowa praca z obiektem nie trwa dłużej niż minuty, góra dwóch – w przeciwnym wypadku możliwe że coś jest nie tak z projektem / ustawieniami slicera lub z samą drukarką. W końcu idea druku 3D jest taka, żeby przedmioty powstawały w gotowej formie, bez cięcia, wiercenia i szlifowania, z użyciem tylko takiej ilości materiału jaka jest potrzebna :)


O autorze

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ostatnie komentarze