Zmiany w Monkeyfab Prime3D

22 Sty 2015

W listopadzie zeszłego roku w gmachu Politechniki Warszawskiej odbyły się 2-dniowe Targi Drukarek i Skanerów 3D. Jak na innych tego typu wydarzeniach można było zobaczyć, co aktualnie dzieje się w technologiach druku przestrzennego – zarówno w Polsce jak i ogólnie na świecie. Z uwagi na model posiadanej drukarki, moje zainteresowanie na dłuższą chwilę przykuło stoisko firmy Monkeyfab. Poza olbrzymim modelem Orła Białego, wydrukowanym z 12 kg filamentu, można było zobaczyć modułowy mechanizm zębaty, trochę drobnych wydruków, oraz – przede wszystkim – kilka działających urządzeń.

20141122_151025

Same drukarki dość mocno się zmieniły w stosunku do tego, co można było zobaczyć jeszcze 2 miesiące wcześniej na Dniu Druku 3D  w Kielcach (wrzesień 2014). Najbardziej charakterystyczną cechą jest nowa rama, dostępna zarówno w kolorze białym jak i czarnym, wykonana ze stali grubości 3 mm (zamiast wyłącznie czarnego, 6-mm aluminium). Pomijając względy estetyczne (drukarka jest optycznie lżejsza) zwiększa to sztywność oraz wagę całej konstrukcji – co wpływa pozytywnie na stabilność maszyny. W rezultacie możliwy jest bardziej dynamiczny druk bez ryzyka, że – przy szybkich ruchach ekstrudera i stołu – różne elementy będą się minimalnie bujać.

20141122_151417

Kolejną istotną zmianą jest wprowadzenie pływających nakrętek w mechanizmie osi Z. Jak w wielu podobnych konstrukcjach, ekstruder wraz z całą osią X jest przemieszczany góra-dół na dwóch pionowych śrubach, napędzanych dwoma odrębnymi silnikami krokowymi. Same śruby niestety mają swoją ograniczoną dokładność, dlatego każdy z modułów łączących oś X i Z (na zdjęciu poniżej) jest dodatkowo stabilizowany za pomocą metalowego, precyzyjnego wałka (przechodzącego przez łożysko liniowe). Żeby uniknąć wpływu niedokładności pionowych śrub na poruszanie się całego, opartego na nich układu osi X, zamiast sztywnych nitonakrętek zostały wprowadzone nakrętki mogące w pewnym zakresie swobodnie poruszać się w płaszczyźnie XY (jednak trzymające sztywność w osi Z). Efektem jest nieco lepsza jakość wydruków (mniej artefaktów wynikających z krzywizny śruby). Szczegółów rozwiązania bezpośrednio nie da się podejrzeć – całość jest zamknięta w niewielkiej, czarnej obudowie.

20141122_151252

Inne nowości można znaleźć w konstrukcji samego stołu. Dla wygody użytkowania trzymające szybę spinacze (buldogi) zostały zastąpione płaskimi, obrotowymi chwytakami. Dzięki temu zdejmowanie i zakładanie szyby jest szybsze i wygodniejsze. Do tego znika problem dzwoniących uchwytów w spinaczach, które potrafiły czasem wpadać w rezonans. Nowe chwytaki również znacznie mniej zachodzą na szybę (w moim egzemplarzu zdarza się, że głowica w najbardziej wysuniętej pozycji potrafi zahaczyć o buldoga). Śruby do kalibracji stołu zostały zmienione na mniejsze, z otworami na klucz imbusowy.

20141122_151226

Nieco uproszczony został też proces kalibracja stołu, dzięki zredukowaniu liczby poziomujących śrub z 4 na 3. Jak widać na poniższym zdjęciu, 2 śruby znajdują się z przodu, trzecia natomiast leży w połowie tylnej krawędzi platformy.

20141122_151212

Wygodzie kalibracji służy również kolejna zmiana – umieszczenie wyłącznika krańcowego (endstopu) na obrotowym elemencie przykręconym do ramy. Wcześniej endstop znajdował się na poruszającej się góra-dół osi X, i jego precyzyjne ustawienie wymagało wyginania znajdującej się w nim blaszki – co było mało wygodne i dawało niewielki zakres możliwości. Nowe rozwiązanie również w pewnym stopniu ułatwia montaż drukarki.

20141122_151308

Ostatnią rzeczą, którą udało mi się wychwycić oglądając drukarkę ze wszystkich stron jest nowe pudełko z elektroniką. Stara skrzynka, składana z poliwęglanowych płytek została zastąpiona bardziej przestronną, metalową puszką z przezroczystym frontem. Rozwiązanie to ułatwia montaż i ewentualne manipulacje przy elektronice (i w mojej opinii również lepiej wygląda).

20141122_151337

Poza wyżej opisanymi zmianami w drukarce zastosowano również trochę innych drobnych poprawek, wpływających korzystnie na jej składanie w całość (Prime jest sprzedawany w zestawach do samodzielnego montażu). Niektóre z usprawnień można w miarę łatwo przenieść na stare maszyny – część z nich jest jednak na tyle gruntowna, że wymagałby to wymiany większości elementów konstrukcyjnych. Bardziej dociekliwych czytelników, chcących porównać nową wersję drukarki ze starą konstrukcją odsyłam do artykułu Prime3D – zdjęcia.

Na koniec dodam, że bardzo cieszą mnie prace nad rozwojem Prime’a – i podoba mi się to, że Monkeyfab skupia się na udoskonalaniu swojej jedynej maszyny zamiast iść na ilość i tworzyć kolejne modele urządzeń. Mam nadzieję, że poza poprawianiem jakości wydruków pójdzie też w stronę nowych funkcjonalności. Liderem w tej kwestii jest dla mnie ZMorph – który do swoich urządzeń udostępnia szereg łatwo wymienialnych narzędzi, takich jak podwójny ekstruder, głowica z laserem czy uchwyt do przymocowania Dremela. W sieci można przeczytać, że Monkeyfab również pracuje nad ekstruderem umożliwiającym druk z 2 materiałów jednocześnie – niestety brak szczegółowych informacji na temat postępów prac czy daty dostępności takiego rozwiązania.


O autorze

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ostatnie komentarze