Jaki to filament? O testach Biome3D

19 Kwi 2015

Kilka miesięcy temu dostałem do przetestowania pewien nowy filament o nazwie Biome3D. Tworzywo, będące alternatywą dla PLA, produkowane jest również ze skrobi roślinnej i w związku z tym ma być bardzo przyjazne zarówno dla środowiska naturalnego, jak i pochylającego się nad drukarką użytkownika. Na stronie dystrybutora 3domfilaments.com można przeczytać, że materiał pozwala na uzyskanie świetnej jakości przedmiotów w stosunkowo prostym procesie druku – bez ryzyka ich pękania (co ma nieraz miejsce przy ABSie) oraz przy zredukowanym odklejaniu się i zawijaniu wydruków. Do tego filament ma pozwalać na druk przy dużej prędkości, a powstałe przedmioty ponoć uzyskują błyszczącą, jedwabistą powierzchnię. Oczywiście zapewnienia producenta to jedno, a rzeczywistość to nieraz coś zupełnie innego. Na 100% pewna jest cena – 1 kg filamentu kosztuje 35 euro (plus podatki).

Z dużą ciekawością rozpakowałem otrzymaną przesyłkę z próbkami. Znalazłem w niej 2 nieduże zwoje:

20150124_105242

Filamentu było niestety bardzo niewiele – zielona próbka (Springtime Green) ważyła 32 g, niebieska (Sky Blue) – raptem 26 g. Przy takich ilościach o żadnych porządnych testach nie ma mowy – można jedynie na kilku niewielkich modelach sprawdzić, jak ogólnie filament się zachowuje – czy się ładnie topi, przykleja do stołu i czy nie robi dziwnych numerów w trakcie druku.

Przydatną informacją, którą można znaleźć na 3domfilaments jest, poza ogólnymi wytycznymi co do sposobu druku, nominalna średnica sprzedawanego filamentu. Generalnie nie zawsze jest tak, że tworzywo ma dokładnie albo 3 mm, albo 1.75 mm grubości. Często wartości te są trochę mniejsze (np. filament sprzedawany jako 3 mm ma tak naprawdę 2.8 mm – co jest zupełnie w porządku, o ile trzyma taką średnicę na całej szpuli). Nie mam tu na myśli dozwolonej tolerancji (rzędu kilku procent), która jest zupełnie osobnym parametrem i określa, jak średnica może się zmieniać w ramach pojedynczej rolki tworzywa. Dla przykładu w przypadku Biome 3D są podane takie wartości:

  • 1.75 mm – nominal diameter 1.71 mm ±3%
  • 3 mm – nominal diameter 2.88 mm ± 3%

Dla pewności eksperymentując z nowym filamentem warto po prostu wziąć suwmiarkę i zrobić kilka pomiarów na własną rękę. Wprowadzenie dokładnej średnicy filamentu do slicera pomaga uzyskać bardziej powtarzalne wydruki i pozwala uniknąć pewnych niemiłych efektów.

Na początku testów dość dużo czasu zajęło mi ustalenie odpowiedniej temperatury stołu i dyszy. Zanim doszedłem do poprawnych wartości, zużyłem kilka cennych gramów Biome3D na wydruki, które na różnym etapie odklejały się od platformy:

20150124_112020

20150124_112744

Wydruki zaczęły w miarę sensownie wychodzić dopiero przy ustawieniu stołu na 60°C, a dyszy przy pierwszej warstwie na 210°C i przy kolejnych warstwach na 190°C. Mimo niewielkiej ilości tworzywa miałem dość ambitny plan wydrukowania 9 różnego typu modeli, na których byłoby dobrze widać gdzie filament dobrze się zachowuje, a przy jakich strukturach pojawiają się problemy. Zielonego tworzywa starczyło mi do wykonania takich przedmiotów (ostatnie dwa są niedokończone):

Takie same modele wydrukowałem przy użyciu zielonego PLA od efilament3d. O ile przedmioty z Biome3D mają rzeczywiście dość miłą w dotyku, gładką powierzchnię, to sama jakość wydruków jest praktycznie jednakowa jak przy PLA. Takie same defekty występowały przy silniejszych przewieszeniach i mostach, taka samą nowy materiał miał też skłonność do zawijania się i odklejania od stołu:

Kolejne modele z niebieskiego Biome3D miały pokazać, jak filament sprawdzi się przy dłuższych mostach, geometrycznie skomplikowanych powierzchniach i cienkich ściankach. Wydrukowałem też eksperymentalny przedmiot do testów elastyczności tworzywa – z pionowymi listkami odsuniętymi w różnej odległości od siebie. Po wydrukowaniu modelu listki te ściskałem sprawdzając, które z nich się połamią, a które będą w stanie zgiąć się bez żadnych uszkodzeń. Wszystkie poniższe przedmioty zostały wykonane z PLA – w celu ich późniejszego porównania z wydrukami z niebieskiego Biome3D.

20150419_193746

W momencie załadowania nowego filamentu do ekstrudera zaczęło się robić naprawdę ciekawie. Mimo zastosowania wcześniej wyznaczonych temperatur dyszy i stołu, Biome3D w żaden sposób nie chciał współpracować. Od razu po uruchomieniu druku zatkała się dysza. Po zajrzeniu do środka ekstrudera okazało się, że filament pozwijał się wewnątrz, skutecznie blokując dalsze drukowanie:

20150131_093249

Przy każdej kolejnej próbie efekt był dokładnie taki sam – na początku trochę filamentu wydostawało się z dyszy, jednak po kilkunastu sekundach druku wszystko się blokowało. Problem dopiero rozwiązało podniesienie temperatury hotendu o 50°C.

Mimo poprawnie ekstrudowanego tworzywa o trzymaniu się wydruków powierzchni stołu w ogóle nie było mowy. Przy każdej próbie wychodziły mi takie oto koszmarki:

20150131_112222

Szukając jakiegokolwiek rozwiązania po kilku nieudanych podejściach sięgnąłem po taśmę kaptonową. Drukowanie na niej powoli zaczęło mi wychodzić – choć oczywiście w połowie procesu powstający przedmiot i tak musiał się taśmy odkleić:

20150131_115239

Po kilku kolejnych próbach jakoś doprowadziłem wydruk najprostszego przedmiotu do końca. Jednak kompletnie nie byłem w stanie zrozumieć, dlaczego Biome3D w niebieskim kolorze zachowuje się diametralnie różnie od jego zielonej odmiany? Zaraz zaraz … z czym się kojarzy kapton, 240°C na dyszy i odłażenie wydruków… ? Długo się nie zastanawiając sięgnąłem po słoik z acetonem, wrzucając do niego kawałek zielonego i niebieskiego tworzywa. Niebieski „Biome3D” po minucie pięknie się rozpuścił, nadając acetonowi lekko błękitną barwę:

20150131_130337

Jak wiadomo, filamentem który świetnie rozpuszcza się w acetonie jest ABS. Czyli – przez kilka godzin próbowałem drukować z ABSu myśląc, że to taka odmiana przyjaznego dla użytkownika PLA.

Próbowałem wyjaśnić zagadkę przesyłki z różnymi rodzajami filamentów, które otrzymałem do testów – niestety nie udało mi się uzyskać informacji na ich temat. O samym „prawdziwym” Biome3D mogę powiedzieć tyle, co widać na paru niewielkich wydrukach. Nie wiadomo, jak tworzywo zachowuje się przy trudniejszych modelach – tam, gdzie obiekty są duże, skomplikowane oraz wykonywane przy wyższej prędkości. Jeśli jednak Biome3D wyróżnia się tylko ładną, błyszcząca powierzchnią to nie jest to materiał, za który chciałbym płacić jego aktualną cenę – 2-3 krotnie wyższą od normalnego PLA.


O autorze

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ostatnie komentarze