Ile kosztuje „domowy” druk 3D?

08 maja 2017

Wraz z pojawieniem się niskobudżetowych drukarek 3D typu FFF, gdy druk 3D przestał być domeną przedsiębiorców, pojawiła się całkiem nowa grupa ludzi korzystających z dobrodziejstw tej technologii – użytkownicy domowi, amatorzy i hobbyści. Tym samym, szeroko pojęty koszt wykonania wydruku przestał bezwzględnie być przedmiotem ścisłej kalkulacji.

Drukarz 3D – amator prezentujący swoje dzieła osobom postronnym często spotyka się z pytaniem o koszt wytworzenia danego przedmiotu. Zazwyczaj pada odpowiedź typu; „niedużo, filament kosztował mnie kilkanaście złotych i prąd może złotówkę”. Sęk w tym, że to informacja wprowadzająca w błąd. Nie to, że odpowiadający jest niekompetentny bądź ma złą wolę, po prostu nie opowiada całej historii. Ten tekst ma za zadanie opowiedzieć jej zapomniane rozdziały.

To, co widać gołym okiem

Zużycie materiału

To jest najbardziej namacalny koszt używania drukarki 3D, wraz z powstawaniem kolejnych wydruków filamentu na szpuli w widoczny sposób ubywa i o tym się pamięta, zwłaszcza że jest to regularnie akcentowane potrzebą rozpieczętowania kolejnej szpuli materiału. Na wyobraźnię działa również wyrzucanie usuniętych z wydruku raftu i podpór.

Zużycie energii elektrycznej

Wprost widać je dopiero na na fakturze, na koniec miesiąca albo lub kwartału. Łatwo jednak pamiętać o tym na co dzień – drukarka 3D się rusza i hałasuje, stół i głowica się grzeją, to działa na wyobraźnię i gdzieś tam w głowie siedzi świadomość kręcącego się licznika. Być może akurat ten koszt jest nawet przeszacowywany, typowa drukarka 3D z grzanym stołem ma średnią moc zaledwie w okolicach 100 W. Z drugiej strony, nawet nieduży wydruk powstaje godzinami, a jakikolwiek ambitniejszy pod względem rozmiaru projekt oznacza dziesiątki albo i setki godzin druku 3D.

To, o czym niekoniecznie się pamięta

Niektóre koszty, mimo że zdawałyby się być równie oczywiste jak powyższe, są zaskakująco często pomijane w takich rozmowach.

Koszt drukarki 3D

Nawet drukarka 3D należąca do kategorii absolutnie najtańszych urządzeń wciąż kosztuje w okolicach tysiąca złotych. Jak się to przekłada na jeden wydruk? Ile naprawdę przydatnych wydruków wykona przeciętny użytkownik domowy w trakcie użytkowania drukarki 3D? I czy takie urządzenie będzie jeszcze coś warta za kilka lat?

Przeróbki, poprawki i naprawy drukarki 3D

Im drukarka 3D tańsza, tym większa szansa na konieczność doinwestowania, by uzyskać zadowalającą jakość wydruków i niezawodność sprzętu. Innymi słowy, tanie drukarki 3D w ostatecznym rozrachunku mogą wyjść wcale nietanio.

Magazyn filamentów

Trudno żyć z drukarką 3D mając tylko jedną szpulę – tę, z której akurat się korzysta. Prędzej lub później kończy się na co najmniej kartonie pełnym różnych filamentów, z których część ma spore szanse nie zostać nigdy zużyta. To jest realny i potencjalnie odczuwalny koszt, zwłaszcza dla hobbysty posiadającego niedrogie urządzenie.

Nieudane wydruki

Niezależnie od klasy posiadanego urządzenia, czasami coś się nie uda. Można źle dobrać parametry, trafić na wadliwy filament, przeszacować ilość materiału na szpuli, może się zatkać dysza, może zawieść zasilanie. Zdarzają się również awarie sprzętu, tym bardziej prawdopodobne, im niższej klasy i mniej zadbana drukarka 3D. Zdarza się też poniewczasie zauważyć błąd w modelu, wtedy nawet niby udany wydruk może powędrować do kosza z całą armią wydruków widocznie wadliwych.

Pozostałe materiały eksploatacyjne

Co prawda dodatki takie jak taśma kaptonowa, kleje do stołu, maty adhezyjne zazwyczaj wystarczają na dość długo, jednak nie są wieczne. Wszelka obróbka – czy to kompletny cykl szlifowania, szpachlowania, szlifowania i lakierowania, czy też samo usunięcie najbardziej widocznych niedoskonałości papierem ściernym – to tylko dodatkowe koszta.

Oprogramowanie

Na szczęście tutaj można wydać dokładnie zero złotych, są dobre darmowe slicery, są dające się używać darmowe narzędzia do modelowania. Z drugiej strony, można na samego slicera wydać prawie tyle, co na najtańszą drukarkę 3D.

Narzędzia

Niektórzy ludzie żyją bez narzędzi takich jak zestaw kluczy imbusowych, szczypce, obcinaczki, suwmiarka, skalpel. W razie zajęcia się drukiem 3D warto nadrobić braki w wyposażeniu. Można tu wspomnieć także o komputerze. Niestety, stary grat, który jeszcze jakoś się sprawdzał do internetu, może nie zapewniać dostatecznego komfortu pracy z popularnymi slicerami.

To, co trudno wycenić

Czas, czas, czas…

Podobno czas to pieniądz? A czasu na hobbystyczny druk 3D FFF trzeba całkiem sporo – albo i bardzo dużo. Gdy wszystko idzie dobrze, bieżąca obsługa drukarki 3D przez wprawionego operatora nie jest jakaś szczególnie czasochłonna. Problem zaczyna się, gdy trzeba coś naprawić bądź poprawić, czy to w samej drukarce 3D, czy to w profilu druku. Normą jest wieczór spędzony na rozwiązywaniu jakiegoś problemu z jakością wydruków. Tak samo, przynajmniej na początku przygody, nie dziwią wieczory spędzone na nauce drukowania.

Co gorsze, wtedy ucieka nie tylko czas, ale też materiały i energia elektryczna, do tego drukarka 3D przy testach zużywa się dokładnie tak samo jak przy produktywnej pracy. Co zrobić, by uniknąć jak najwięcej z tej pracy? Wydać więcej pieniędzy, na drukarkę 3D bardziej dopracowaną i zbudowaną z części wyższej jakości. Warto też wspomnieć o tak zwanych kitach, w ich przypadku oszczędność przy zakupie oznacza konieczność spędzenia wielu godzin na składaniu drukarki zanim w ogóle dojdzie się do etapu pierwszych nieudanych wydruków.

Kolejnym pożeraczem czasu jest modelowanie. Niestety to zazwyczaj nie jest kwestia pięciu bądź dziesięciu minut, należy też liczyć się z koniecznością wprowadzania poprawek. Podobnie jak w przypadku drukowania 3D, wraz z rosnącym doświadczeniem i wyższej jakości narzędziem, wszystko idzie coraz sprawniej, do momentu w którym przestaje się pamiętać niezwykle czasochłonne początki.

Mówiąc wprost, może lepiej ten czas poświęcić na zarabianie pieniędzy na czymś, w czym już jest się dobrym?

Nie zapominajmy również o czasie druku 3D. Sprawnej drukarki 3D na szczęście nie trzeba nadzorować bez przerwy, jednak trzeba czekać. Pół biedy, gdy drukuje się jakiś drobiazg i czas druku nie przekracza kilku godzin. Mniej sympatycznie robi się, gdy jeden wydruk trwa kilkanaście albo i kilkadziesiąt godzin, a do obecnie realizowanego projektu trzeba kilku(nastu) takich i okazuje się, że czas jego realizacji najwygodniej będzie liczyć w pełnych dniach albo i tygodniach.

Miejsce na sprzęt i materiały

Pozwolę sobie polecieć truizmem: drukarkę 3D trzeba gdzieś postawić. Najlepiej znaleźć miejsce, w którym urządzenie nie będzie nikomu przeszkadzać hałasem oraz zapachem i jednocześnie będzie ochroniona od przeciągów i oddalona od łatwopalnych przedmiotów. W małym mieszkaniu może to stanowić istotny problem.

„Ale druk 3D to moje hobby!”

W takim razie właśnie bezpowrotnie straciłeś czas poświęcony na zapoznanie się z tym wpisem. Poważnie. Jeśli druk 3D jest Twoim hobby, powyższe spostrzeżenia mogą być co najwyżej ciekawostką. Grunt, by nie uprawiać hobby – jakiegokolwiek – kosztem rujnowania sobie budżetu domowego i relacji z innymi ludźmi.

Apeluję jedynie, by nie udawać, że hobbystyczne drukowanie się opłaca. Zazwyczaj się nie opłaca. Ale warto!

Ile kosztuje druk „firmowy”?

Tutaj zaczynają się schody. Trzeba wkalkulować jakiś zarobek (czyli w końcu wycenić swój czas), podatki i parapodatki (ZUS!), koszt utrzymania lokalu firmowego i wiele innych pomniejszych kosztów. Dobrze by też było jakieś środki inwestować w dalszy rozwój działalności. Ostatecznie omówione w tym artykule koszty mogą okazać się być jakąś tam niezbyt dużą częścią ogółu kosztów związanych z drukiem usługowym. Patrz też: „Jak poprawnie wyceniać wydruki 3D w technologii FDM” na Centrum Druku 3D.

Zdjęcie przewodnie: [1]


O autorze

Z drukiem 3D związany od 2013 roku. Przedsiębiorca, twórca i właściciel sklepu internetowego filasklep.pl. Współtwórca forum reprapy.pl. Z wykształcenia – kompletnie nikt. W Sieci znany jako FlameRunner. Zakres specjalizacji: niskobudżetowy druk FFF.


ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ostatnie komentarze