Ploter laserowy część I – jaki wybrać model?

09 Lip 2017

Dla wszystkich tych, którzy być może są już lekko znudzeni swoimi drukarkami 3D i chcieliby spróbować czegoś nowego, przygotowaliśmy cykl, który wbrew pozorom nie odbiega aż tak bardzo od tematyki naszych portali. Skupimy się w nim na tanich, chińskich ploterach laserowych, które można nabyć już za kwoty niewiele wyższe niż najtańsze drukarki 3D z popularnego serwisu aukcyjnego. Pokażemy co warto kupić, gdzie najlepiej tego dokonać oraz jak niewielkim nakładem finansowym upgrade’ować nasz zestaw do modelu, za który musielibyśmy docelowo zapłacić kilka tysięcy więcej? W drodze do osiągnięcia celu posłużymy się również drukarką 3D.

Na początek zajmiemy się kwestią zakupu – a dokładnie jaką wersję plotera najlepiej wybrać? Jednym z najpopularniejszych i najtańszych ploterów jest model nazywany często K40. Moc zainstalowanej w nim tuby CO2 wynosi 40W, a obszar roboczy to 200 x 300 mm. Jest to wartość pozwalająca na bezproblemowe cięcie oraz grawerowanie takich materiałów jak 3 mm sklejka, MDF, pleksi, skóra, korek, karton itp. Widziałem nawet przypadki cięcia tym ploterem szkła – wszystko zależy tak naprawdę od tego, ile powtórzeń przejazdów lasera będziemy musieli wykonać, aby udało się to zrobić? Możemy zatem pokusić się o cięcie grubszych materiałów, ale będzie to trwało dłużej, a nasza tuba zużyje się szybciej.

Pomimo swojej niskiej ceny, urządzenia nie można określić mianem zabawki. Za jego pomocą można wykonać naprawdę imponujące projekty, których całe mnóstwo możemy znaleźć w Internecie. Wracając jednak do ceny, to jeszcze pół roku temu za najtańszą wersję K40 trzeba było zapłacić co najmniej 5000 PLN – w chwili obecnej wydać trzeba ok. 3000 PLN. Warto nadmienić, że są to ceny oferowane przez polskich sprzedawców, do których wcale nie musimy, a nawet nie powinniśmy się ograniczać. Żyjemy w końcu w globalnej wiosce i trzeba z tego korzystać tyle ile tylko się da, zwłaszcza kiedy oszczędność pieniędzy może okazać się dość znaczna.

Co w takim razie wybrać?

Na samym początku warto zastanowić się, którą wersję plotera K40 wybrać? Okazuje się, że nie jest to taka prosta sprawa, bo możliwych opcji jest cała masa. Biorąc jednak pod uwagę, że chcemy wydać niewiele, a nasz ploter ma być bazą do dobrej zabawy przy jego modyfikacji, wyeliminujmy konieczność posiadania wszystkich udogodnień, takich jak red point, chłodzenie głowicy lasera, czy regulowaną wysokość stołu roboczego, ponieważ to wszystko wykonamy sami i to kilkukrotnie taniej niż różnica w dopłacie jaką zapłacilibyśmy za model, który te funkcje posiada w standardzie.

Pozostaje nam więc tak naprawdę wybór ograniczający się do sposobu sterowania mocą lasera. Możemy wybrać wersję analogową oraz cyfrową. Każda z nich ma swoich zwolenników i każdemu pozostawiam kwestię wyboru, ponieważ żadna z nich nie będzie miała znaczenia w naszych dalszych modyfikacjach. Opiszę jednak różnicę pomiędzy tymi dwoma modelami.

Wersja analogowa posiada potencjometr do ustawiania mocy lasera. Dla mnie jest to dość nieprecyzyjne rozwiązanie, nie dające szans na uzyskiwanie idealnej powtarzalności podczas pracy z urządzeniem. Każdy rodzaj materiału tniemy i grawerujemy na różnych ustawieniach mocy, a uzyskanie tej wartości za pomocą zwykłego pokrętła jest, być może wystarczające, ale jednak dość orientacyjne. Jeżeli przyjmiemy przy tym, że moc cięcia i grawerowania wraz ze zużywaniem się tuby, trzeba stopniowo zwiększać, więc nawet jeśli oznaczymy sobie na skali najpopularniejsze materiały, to i tak z reguły nie jest to wartość, której zawsze będziemy się sztywno trzymać. Znane są również przypadki, że pomimo kręcenia „gałką” potencjometr w ogóle na te ruchy nie reaguje.

Wersja cyfrowa zamiast pokrętła posiada panel z przyciskami oraz wyświetlaczem, za pomocą których możemy precyzyjnie ustawić żądaną wartość mocy lasera. Szybkiej zmiany tych parametrów możemy dokonywać oddzielnie dla dziesiątek, jedności oraz dziesiątych części procenta. Kolejnym przydatnym dodatkiem jest umieszczony na tubie lasera czujnik, dzięki któremu, na panelu sterującym możemy kontrolować jej temperaturę. Za pomocą wyłącznika bezpieczeństwa możemy z kolei błyskawicznie odłączyć zasilanie, w przypadku jakiejś awarii lub niebezpiecznej sytuacji. Minusem tej wersji może okazać się zastosowanie dodatkowej elektroniki, która zawsze zwiększa ryzyko potencjalnej awarii.

Jak to zwykle bywa w przypadku chińskich urządzeń, wersji różniących się drobnymi detalami, takimi jak chociażby kolor, możemy znaleźć o wiele więcej. Cały czas wychodzą też nowe, usprawnione modele, więc można się w tym wszystkim naprawdę pogubić. Zwykle jednak są to tylko zmiany kosmetyczne, więc nie warto zaprzątać sobie nimi głowy i zmieniać podjętej już wcześniej decyzji.

W kolejnej części zajmiemy się kwestiami związanymi z samym zakupem oraz omówimy zawartość otrzymanego zestawu.

 Zdjęcia: [1][2][3][4]
Zdjęcie przewodnie: svofski via Foter.com / CC BY-SA


O autorze

Łukasz Długosz – fan nowych technologii, druku 3D oraz gier komputerowych. Właściciel sklepu z filamentami i drukarkami 3D – filaments4U.com.


ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ostatnie komentarze