5 rzeczy jakie powininiście wiedzieć o Tronxy X1 zanim zdecydujecie się na jego zakup

26 Wrz 2017

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy na rynku amatorskich drukarek 3D pojawiła się cała masa nowych marek urządzeń, które z miesiąca na miesiąc zdobywały atencję kolejnych użytkowników. Najpierw Bizer CTC, czyli „najtańsza kopia MakerBot Replicatora”, potem swojski Anet A8, oparty o klasyczny projekt Josefa Průšy, a teraz Tevo Tarantula i Tronxy – drukarki 3D gdzie za cel postawiono sobie totalną optymalizację kosztów produkcji, tworząc przy okazji dość oryginalne konstrukcje. Wszystkie te urządzenia łączy jedna rzecz – niewiarygodnie niska, a momentami wręcz absurdalnie mała cena.

Od pewnego czasu jesteśmy posiadaczami najtańszej wśród najtańszych – Tronxy X1. Drukarka 3D kosztująca zaledwie 450 – 480 PLN (w zależności od oferty na GearBest) pod względem jakości wykonania, jest surowa jak kaseta demo norweskiej kapeli black metalowej z końca lat 80-tych XX wieku. Jej konstrukcja będąca połączeniem czarnego akrylu i tępo uciętych, tanich profili aluminiowych wygląda tak, jakby miał ją powalić przeciąg w pokoju.

Jedyny drukowany na drukarce 3D element konstrukcyjny wygląda tak, jakby przeleżał kilka lat w kompostowniku. Kable są cienkie jak ściany działowe w amerykańskich domach jednorodzinnych. Mimo to Tronxy X1 drukuje…

Jakość wydruków nie rzuca na kolana, ale też nie odrzuca. Odpowiednio dobrany filament oraz ustawienia w slicerze mogą sprawić, że będziemy w stanie osiągać na niej całkiem przyzwoite rezultaty. Oczywiście jak na super tanią, amatorską drukarkę 3D z Chin…

ZOBACZ: aktualna cena i specyfikacja techniczna Tronxy X1

Od czasu pojawienia się drukarki 3D na GearBest, cieszy się ona sporym zainteresowaniem polskich użytkowników. Postanowiłem zebrać kilka najważniejszych spostrzeżeń na temat tego urządzenia, aby spróbować pomóc Wam w podjęciu ewentualnej decyzji zakupowej.

Cena Tronxy X1 jest niezwykle kusząca – mimo to dla wielu osób kwota na poziomie 450 – 500 PLN to wciąż spory wydatek. Czy spełni oczekiwania? Czy nie rozczaruje? Oto lista rzeczy, które powinniście wiedzieć o Tronxy X1 zanim zdecydujecie się na jego zakup…

1. Tronxy X1 trzeba najpierw złożyć w całość

Tronxy X1 jest tak tanie, ponieważ to co kupujemy to nie drukarka 3D, tylko komplet części do jej złożenia. W swoim pierwszym artykule na temat tego urządzenia opisałem szczegółowo kolejne etapy jego montażu – i szczerze zachęcam Was do jego lektury.

ZOBACZ: Tronxy X1 – relacja z montażu drukarki 3D za 480 PLN!

W mojej ocenie jest on dość prosty, chociaż chwilami frustrujący i męczący. Każdy dorosły człowiek nie będący narzędziowym analfabetą (tj. miał okazję skręcić np. prosty mebel z IKEA lub wywiercić otwór w ścianie, by wkręcić w nią haczyk, na którym zawiesił obrazek), nie powinien mieć z tym najmniejszych problemów. Poradzić z tym sobie powinien również nastolatek, pasjonujący się elektroniką i nowymi technologiami (wykraczającymi poza komputer, smartfon lub konsolę).

Zdecydowanie nie jest to zabawka dla dziecka do 12 roku życia. Tronxy X1 nie będzie dla niego ani atrakcyjne wizualnie („tato, ale to badziewnie wygląda…”), ani proste w obsłudze („Snapchat durniu!”). Dla dzieci w tym wieku idealny będzie da Vinci miniMaker – cena jest ponad dwukrotnie wyższa, ale komfort pracy nieporównywalny.

ZOBACZ: da Vinci miniMaker – unboxing i pierwsze wrażenia

Jakość komponentów jest słaba, ale w tej cenie trudno liczyć na coś więcej… To naprawdę bardzo tani sprzęt i podczas każdej minuty montażu będziecie czuć to pod palcami.

2. Potem trzeba samodzielnie skonfigurować oprogramowanie

Tronxy X1 działa na każdym darmowym, open-source’owym oprogramowaniu (tzw. slicerze). Niestety nawet darmowy slicer ma swoją cenę – trzeba go sobie samodzielnie skonfigurować. Dla osób w miarę obeznanych z amatorskimi drukarkami 3D nie będzie to żadnym wyzwaniem – dla absolutnych laików już tak. Począwszy od tego, że przygotowywanie modeli przestrzennych do druku 3D jest sztuką samą w sobie (to nie Ultimaker lub Zortrax – nie wspominając o fotopolimerowym The Form 2), to ustawienie programu pod kątem nowej drukarki 3D wiąże się z jeszcze większymi wyzwaniami.

Ja do pracy wybrałem CURĘ – w moim mniemaniu jeden z absolutnie najlepszych programów tego typu na świecie. Sposób konfiguracji CURY dla Tronxy opisałem w oddzielnym artykule.

ZOBACZ: ustawienie profilu dla Tronxy X1 w CURA

Początki z pewnością nie będą łatwe, ale koniec końców – jeżeli nie zabraknie Wam zapału i zaangażowania, dość szybko powinniście się w tym odnaleźć. Z czasem będziecie czuć się w obsłudze CURY jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. Będziecie musieli po prostu spędzić z drukarką 3D i jej oprogramowaniem trochę czasu… Jeśli szukacie prostszych rozwiązań – jest ich cała masa na rynku. Tyle tylko, że kosztują 5-10-15 razy drożej…

3. Wydruki będą wychodzić poprawnie – ale nigdy nie będą doskonałe

Nawet jeśli zdobędziecie czarny pas w obsłudze danego slicera, a na forach jego użytkowników uzyskacie status legendy, Tronxy X1 nigdy nie będzie drukować na poziomie profesjonalnych desktopów pokroju wspomnianych Ultimakera i Zortraxa. Gdybyście zdecydowali się nawet na wymianę „kilku kluczowych” komponentów – w dalszym ciągu jakość wydruków będzie co najwyżej „zadowalająca”.

Wiotkość konstrukcji oraz specyfika pomysłów optymalizujących cenę zastosowanych przez chińskiego inżyniera sprawiają, że zawsze będziecie musieli podkreślać w rozmowach, że Wasza drukarka 3D choć niedoskonała, drukuje fantastycznie jak za tą cenę.

4. Wiele drobiazgów będzie Was cały czas irytować

Jest w Tronxy X1 kilka rzeczy, do których trzeba po prostu się przyzwyczaić i się z nimi pogodzić. Tronxy X1 nie posiada jednej, bardzo ważnej rzeczy, która jest standardem większości drukarek 3D typu FDM – nie posiada uchwytu na filament. Ten musicie sobie albo wydrukować, albo dokupić. Tak czy inaczej zajmie Wam dodatkowe miejsce na biurku / stole. Tronxy X1 jest samo w sobie malutkie, ale wraz z wyświetlaczem (i zamkniętej w nim elektronice) oraz podstawce na materiał zajmie już całkiem sporo miejsca.

Tronxy X1 nie dostarcza niezbędnych narzędzi do pracy. Musicie w nie zaopatrzyć się sami; tutaj znajdziecie ich listę:

ZOBACZ: mam drukarkę 3D i co teraz? Sprawdź, czego jeszcze potrzebujesz?

Zbyt mała średnica przejściówki pomiędzy ekstruderem a rurką prowadzącą filament do głowicy – wsuwanie filamentu bywa czasami (choć sporadycznie) uciążliwe – za to wyjmowanie to już poważny problem. Wyciągając filament z głowicy będzie on zawsze na końcu delikatnie zniekształcony – to wystarczy aby nie zmieścił się w otworze przejściówki. Rozwiązanie jest proste – choć uciążliwe. Musimy najpierw wepchnąć filament do rozgrzanej głowicy, a potem go gwałtownie z niej wyciągnąć – końcówka powinna stać się dużo cieńsza i przejść przez przejściówkę. Jeśli nie – próbować do skutku

Rozkalibrowanie się stołu względem głowicy drukującej – kalibracja jest dość banalna. Kręcimy czterema pokrętłami pod stolikiem, aż otrzymujemy idealnie rozprowadzające się ścieżki filamentu na stole i kolejnych warstwach modelu. Niestety gdy ten zbyt mocno przylegnie do powierzchni stołu i podczas jego odrywania, zbyt mocno będziemy posiłkować się szpachelką, cały proces kalibracji będziemy musieli zacząć od nowa.

Obsługa drukarki 3D to mały koszmarek – w większości profesjonalnych, desktopowych drukarek 3D ich UI stoi na bardzo wysokim poziomie. W Tronxy X1 będziecie musieli się sporo naklikać, żeby przejść do pożądanej opcji w menu.

5. W dalszym ciągu ma wiele zalet, a najważniejszą jest cena!

Mimo wszystko nie znajdziecie w tej cenie lepszego urządzenia. Szczerze mówiąc, to większość drukarek 3D kosztujących po 2-3 razy więcej wcale nie będzie drukować lepiej! Będą miały większe stoły robocze, lepiej zaprojektowane i rozwiązane wyświetlacze, możliwe że nawet będzie można je włączać i wyłączać przyciskiem, a nie przez prymitywne wyciągnięcie kabla zasilającego… Ale koniec końców otrzymacie to samo – te same profile, te same akryle (o nieco innym kształcie – ale tej samej jakości), tak samo cieniutkie i delikatne kabelki.

Tronxy X1 to nie jest drukarka 3D do pracy – to urządzenie do zabawy i wdrożenia w świat niskobudżetowego druku 3D typu FDM. Fantastyczny sprzęt do nauki. Jeżeli nauczycie się drukować z Tronxy X1 – nie będziecie mieli najmniejszych problemów z obsługą droższych, bardziej zaawansowanych urządzeń.

Z Tronxy X1 jest jak z winem z dyskontu. Nie jest złe – chociaż drogie wina są lepsze.


O autorze
Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.


ARTYKUŁY POWIĄZANE
  • Ja w pierwszej kolejności wymieniłem paski bo te które były są koszmarnie sztywne.

    • Bo są z plastiku, a nie z gumy :-) Z drugiej strony – czy przeszkadza ci brak chłodzenia? Ponieważ ja do tej pory nie trafiłem na detal, który nie wyszedłby z tego powodu? Mam inne problemy (nitkowanie, pofalowane ściany w osi Z), ale nie spowodowane brakiem chłodzenia.

      • Jeszcze tunelu nie mam założonego, ale przy składaniu od razu założyłem dodatkowy kabelek do wentylatora do oplotu.
        Miałem problem z przyleganiem wydruku do stołu do tej płytki, dałem niebieską taśmę i jest ok, choć właściwie okazało się, że to wina filamentu pewnej firmy, bo z innym nie ma problemu.
        Falowanie na oś Z też mam choć ledwo zauważalne.
        Zdarza się „pykanie” ekstrudera gdy nie jest w stanie przepchnąć filamentu przez głowice z powodu niskiej temperatury. Do PLA według wskazań elektroniki muszę dać z 225 st (na innej drukarce 200-205 st wystarcza dla tego filamentu), nie wiem czy to przekłamanie termistora czy po prostu ta głowica tak ma.
        I jest problem z dogrzaniem głowicy do 230 st bo strumień powietrza wentylatora chłodzącego radiator głowicy przez obudowę jest kierowany w dół i ochładza blok. Ten problem może być przyczyną tego, że nie potrzeba wentylatora wydruku bo strumień powietrza chłodzący głowicę, będzie chłodził wydruk :)

        • Odnośnie filamentów, to u mnie najlepsze wydruki 3D wychodzą z Fiberlogy (co zresztą widać na zdjęciach). Na innych miałem wciąż problemy z retrakcją i nie chciało mi się za każdym razem zmieniać ustawienia w CURZE…

Ostatnie komentarze