Zortrax Inventure – unboxing i pierwsze wrażenia

29 Gru 2017

Zortrax Inventure to najbardziej zaawansowana technologicznie i funkcjonalnie drukarka 3D olsztyńskiego producenta. Jej premiera rynkowa miała pewne opóźnienie w stosunku do pierwotnych zapowiedzi, ale ostatecznie w połowie bieżącego roku trafiła do sprzedaży. Mamy przyjemność korzystać z niej od blisko pół roku i jesteśmy w stanie śmiało stwierdzić, że warto było czekać na tą drukarkę 3D. W kolejnych artykułach przybliżymy Wam specyfikę pracy z Zortraxem Inventure, dedykowaną linią filamentów oraz stacją czyszczącą DSS Station. Zaczynamy tradycyjnie od unboxingu oraz tzw. „pierwszych wrażeń” z pracy z drukarką 3D.

Inventure to zupełnie nowe podejście Zortraxa do druku 3D w technologii FFF. W dalszym ciągu jest to urządzenie desktopowe, jednakże biorąc pod uwagę funkcjonalności urządzenia, stoi na wyższym poziomie od tradycyjnych drukarek 3D tego typu.

Jej trzema charakterystycznymi cechami są:

  • dwie głowice drukujące – jedna dedykowana do materiałów budulcowych, druga do materiału podporowego Z-SUPPORT
  • zamknięta i podgrzewana komora robocza z filtrem HEPA
  • dedykowana stacja czyszcząca DSS Station, gdzie możemy oczyszczać wydruki z podpór, rozpuszczając je w wodzie.

Inventure korzysta z materiału w kartridżach oraz wymiennych, plastikowych stołów roboczych. Zapominamy tym samym o tradycyjnej obsłudze drukarki 3D znanej z modeli M200 i M300 – w Inventure wszystko jest w pełni zautomatyzowane, a zakres pracy użytkownika w jego obsłudze został zmniejszony do absolutnego minimum. Z drugiej strony – jeżeli szukacie najtańszego w obsłudze urządzenia, ta drukarka 3D nie jest dla Was. Zortrax kieruje swoje urządzenie do użytkowników profesjonalnych, którzy cenią sobie komfort pracy i bezproblemowe drukowanie dobrej jakości modeli przestrzennych.

Unboxing

Drukarka 3D trafiła do nas razem ze stacją DSS Station. Obydwa urządzenia przychodzą w dwóch kartonach – brązowym zewnętrznym i biało-czarnym wewnętrznym, z logo firmy i opisem sprzętu, który jest wewnątrz. Całość jest bardzo dobrze zabezpieczona charakterystycznymi, szarymi piankami, a same urządzenia są dodatkowo zapakowane w folię.

Zarówno do drukarki 3D jak i stacji czyszczącej są dołączone karty instrukcji szybkiego uruchomienia urządzeń. Inventure jest ponadto wyposażone w komplet czterech stołów roboczych, dwa kartridże z filamentami (w naszym przypadku było to Z-PLA w kolorze zielonym i Z-SUPPORT) oraz jak zwykle bardzo hojny zestaw narzędzi (m.in. szpachelka, cążki, pinceta, nóż modelarski, komplet kluczy imbusowych, śrubokręt czy igły do przeczyszczania głowic drukujących).

Po zdjęciu wszystkich zabezpieczeń drukarki 3D znajdujących się w jej wnętrzu, wykręcamy dostarczonym śrubokrętem śruby zabezpieczające z kartridżów i wkładamy je do dedykowanych, bocznych komór (prawa na materiał budulcowy, lewa na podporowy). Na start, urządzenie poprosi nas o włożenie dołożonej karty SD z najnowszą wersją firmware. Warto go wcześniej zgrać ze strony producenta, wraz z oprogramowaniem Z-SUITE 2, które instalujemy na komputerze.

Ostatnia rzecz to montaż stołu roboczego. Wsuwamy go w otwory na i z frontu unieruchamiamy dwoma pokrętłami dociskowymi.

Specyfikacja techniczna

Zortrax Inventure prezentuje się naprawdę olśniewająco. To zupełnie inna estetyka w stosunku do modeli M200 i M300, które również wyglądają bardzo dobrze. Mimo wszystko Inventure to pod tym względem zupełnie inna jakość.

Mimo że drukarka 3D swoimi gabarytami przypomina M200, jest dużo cięższa – waży nawet więcej niż M300. To cena nowych komponentów, które są wewnątrz.

Specyfikacja techniczna:

  • technologia: LPD Plus
  • obszar roboczy: 13,5 x 13,5 x 13 cm
  • liczba głowic drukujących: 2
  • średnica głowic drukujących: 0,4 mm
  • średnica filamentu: 1,75 mm
  • rodzaje materiałów: Z-PLA, Z-PETG, Z-ULTRAT Plus, Z-SEMIFLEX, Z-SUPPORT, Z-SUPPORT Plus (kartridże)
  • stół roboczy: plastikowy, podgrzewany
  • komunikacja: karta SD.

Cena samej drukarki (bez DSS) to 11.199 PLN netto (13.774 PLN brutto), Cena całego zestawu ze stacją DSS Station to 13.000 PLN netto (16.113,00 PLN brutto), zaś cena samej stacji DSS to 2229,00 PLN netto (2742,00 PLN brutto).

Filamenty do drukarki 3D są sprzedawane w kartridżach o wadze 350 g w cenach:

  • Z-PLA: 122,00 PLN brutto
  • Z-PETG: 142,00 PLN brutto
  • Z-SUPPORT: 245,00 PLN brutto.

To na co warto zwrócić uwagę to jakość wykonania drukarki 3D. Komora robocza jest odseparowana od układu napędowego. Wewnątrz dostępne są jedynie głowice drukujące, stół roboczy oraz pojemnik z czyścikiem na resztki filamentu.

Przed rozpoczęciem pracy należy go oczyścić z jego resztek.

Praca z drukarką 3D

Aby zainstalować kartridże z filamentami w drukarce 3D, należy je wsunąć do bocznych kieszeni. Należy zwrócić szczególną uwagę na końcówkę filamentu, która powinna być ucięta na równo z krawędzią szyjki kartridża. Oczywiście wcześniej należy odkręcić też śrubę zabezpieczającą, o czym pisałem powyżej… Kartridż jest przytrzymywany przez zaciski, które należy odsunąć.

Gdy kartridże są na miejscu, z menu głównego drukarki 3D wprowadzamy je automatycznie do ekstrudera. W menu pojawia się aktualizowana na bieżąco informacja o zużyciu filamentu.

Gdy filament jest załadowany, możemy rozpocząć drukowanie. Jeżeli to pierwsze uruchomienie, warto dla pewności dokonać jeszcze kalibracji stołu roboczego względem głowic. Odbywa się to na podobnej zasadzie jak w M200 i M300, gdzie menu urządzenia informuje nas o ile należy przekręcić śruby pod stolikiem. Na koniec drukarka 3D drukuje prosty wydruk kalibracyjny. Gdy mamy to za sobą, jesteśmy gotowi do pracy…

Głowice rozgrzewają się dość szybko. W przypadku Z-PLA i Z-PETG komora nie jest podgrzewana, a drzwi do niej blokowane – można otworzyć je w trakcie pracy. W przypadku nowych filamentów, które lada moment trafią do sprzedaży (Z-ULTRAT Plus) komora będzie już podgrzewana.

Jeśli chodzi o samą pracę, to przebiega ona dokładnie tak samo jak w przypadku M200 i M300, czyli  bezproblemowo… Mimo że stół nie jest perforowany, drukarka 3D i tak drukuje raft, z tym że jest on wykonany z Z-SUPPORT. Dzięki temu wydruk dobrze trzyma się podłoża, a równocześnie nie ma problemów z odseparowaniem go od raftu. Co do żywotności samych stolików, to wciąż drukujemy na tym samym i nie zauważyliśmy jakichkolwiek problemów z jego eksploatacją lub zużyciem.

Z-SUITE 2.0

Oprogramowanie Z-SUITE 2.0 jest po prostu świetne. Szczególnie ostatnia aktualizacja do wersji 2.2 bardzo poprawiła szybkość jego pracy i cięcia modeli. Jego funkcjonowanie szczegółowo opisałem we październikowym artykule, więc wszystkich zainteresowanych odsyłam po prostu do niego.

Jedna ważna uwaga – pierwsze wydruki z zielonego PLA były cięte jeszcze w beta wersji Z-SUITE 2.0 i gdzieniegdzie na wydrukach 3D pojawiły się luki. W kolejnych aktualizacjach ten problem został rozwiązany i obecnie już nie występuje.

Wydruki 3D

Do tej pory testowaliśmy dwa filamenty budulcowe, które są obecnie w ofercie Zortrax – Z-PLA i Z-PETG. Obydwa drukują się doskonale, z tym że w przypadku skomplikowanych i złożonych geometrii wykonanych z Z-PETG pojawia się problem z nitkowaniem. Przy prostych detalach efekt końcowy prezentuje się idealnie.

Podobnie jak w przypadku opisywanego w tym roku na łamach Centrum Druku 3D Zortraxa M300, Inventure również charakteryzuje się bezproblemową, ciągłą pracą. Mamy na koncie dwa wydruki trwające powyżej 40 godzin i nie zaobserwowaliśmy żadnych problemów.

Z drugiej strony należy się przygotować na to, że proces drukowania z dwóch filamentów – budulcowym i podporowym, nie jest procesem czystym. Drukarka 3D pozostawia wiele luźno porozrzucanych nitek filamentu podporowego, które nie mają żadnego wpływu na samą jakość wydruku, ale wymagają późniejszego oczyszczenia samej komory roboczej. Podobny problem występuje zresztą na drukarkach 3D Ultimakera trzeciej generacji.

DSS Station

Gdy model jest już wydrukowany, wrzucamy go do DSS Station wypełnionego wodą. Obsługa urządzenia jest banalna – ustawiamy tylko temperaturę, do której woda ma zostać podgrzana (w przypadku PLA jest to ok. 40°C) i czas płukania detalu (domyślnie jest to 8 godzin). Wirnik umieszczony na dnie wprawia wodę w ruch. Przez pierwszych 25 minut woda pozostaje chłodna – jest to czas jaki potrzebny jest do tego, aby materiał podporowy nasiąkł wodą i zaczął się rozpuszczać. Dopiero po blisko 30 minutach temperatura osiąga żądany poziom.

Niestety Z-SUPPORT nie rozpuszcza się idealnie i całkowicie – na wydruku pozostają charakterystyczne, białe zacieki, które trzeba usunąć już ręcznie za pomocą dołączonej do stacji szczotki. Przy prostych geometriach nie ma z tym najmniejszego problemu – przy bardziej skomplikowanych może się okazać, że i szczotka nie wystarczy i będziemy musieli posiłkować się dodatkowymi narzędziami (np. wykałaczki do wyciągania resztek rozwodnionego materiału z otworów lub innych, trudno dostępnych zakamarków).

Sprawdziliśmy – nawet kilkudniowe moczenie wydruku w wodzie, lub jej wymiana po 8 godzinach nie zmienia powyższego stanu. W pewnych miejscach Z-SUPPORT po prostu zalega i już, i bez mechanicznego usunięcia nic więcej się z tym nie zrobi.

Brudną wodę zlewamy do pojemnika przez zamontowaną z tyłu DSS Station rurkę. Powstały roztwór nie jest toksyczny, anie żrący, więc możemy go bez problemu zlać do kanalizacji.

Podsumowanie

Po kilku miesiącach użytkowania Zortraxa Inventure możemy śmiało powiedzieć, że to fantastyczna drukarka 3D. Jej oczywistą wada może być dla niektórych relatywnie niewielki obszar roboczy, ale z naszej praktyki wynika, że większość detali jakie drukujemy i tak się na nim mieści. Póki co mamy za sobą dopiero dwa podstawowe materiały, które można z powodzeniem drukować na M200 i M300 – Z-PLA i Z-PETG. Jestem przekonany, że prawdziwą wartość drukarka 3D pokaże dopiero przy nowych filamentach, które lada moment trafią na rynek – Z-ULTRAT Plus, Z-SUPPORT Plus i Z-SEMIFLEX…


O autorze
Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu i Business Development Manager w CD3D Sp. z o.o. Od stycznia 2013 roku związany z branżą druku 3D.


ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ostatnie komentarze