CD3D wkracza na rynek biodruku 3D z marką CD3D Medical – wywiad z Pawłem Ślusarczykiem oraz Magdaleną Przychodniak

Kategoria: CD3D Druk 3D w medycynie 26 Mar 2019

Wczoraj w łódzkim Bionanoparku, w którym swoją siedzibę ma między innymi CD3D, oficjalnie uruchomiono Otwarty Klaster Biodruku 3D, który jest największą tego typu instalacją w Europie. Na wyposażeniu tej jednostki znajduje się dwadzieścia jeden polskich biodrukarek 3D SKAFFOSYS, przy pomocy których można tworzyć struktury 3D, w oparciu o różnego rodzaju materiały hydrożelowe. Klaster Biodruku 3D stworzony został przez firmę CD3D Medical, która prowadzi go przy współpracy z Laboratorium Biofizyki Molekularnej i Nanostrukturalnej Bionanoparku. Dla wielu czytelników portalu CD3D informacja ta mogła być sporym zaskoczeniem, dlatego właśnie postanowiliśmy porozmawiać na ten temat z twórcami tego projektu – Pawłem Ślusarczykiem oraz Magdaleną Przychodniak.

CD3D Sp. z o. o. to jedna z najbardziej znanych firm działających na rynku druku 3D w Polsce. Funkcjonuje od stycznia 2013 r., tj. od chwili premiery portalu Centrum Druku 3D – jednego z największych portali poświęconych technologiom przyrostowym w kraju. Na przestrzeni lat CD3D umożliwiło zaistnienie na rynku znakomitej większości firm działających w branży druku 3D w Polsce, jak również pomogło zaimplementować technologie przyrostowe niezliczonym firmom produkcyjnym i usługowym. Działalność spółki jest oparta o dwa filary – dostarczanie wiedzy i informacji z zakresu druku 3D oraz działalność naukowo-badawcza i badawczo-rozwojowa w obszarze nauk medycznych i farmaceutycznych. Od wczoraj oficjalnie jedną z marek należących do CD3D Sp. z o. o. jest CD3D Medical.

Łukasz Długosz: Wczoraj polską branżą druku 3D wstrząsnęła informacja na temat powstania marki CD3D Medical. Myślę, że większość zaprzyjaźnionych z wami firm oraz waszych czytelników zadaje sobie jedno proste pytanie. Dlaczego?

Paweł Ślusarczyk: Na początku 2018 roku doszliśmy do przekonania, że jako spółka wydawniczo-szkoleniowa doszliśmy do pułapu tego co jest aktualnie możliwe do osiągnięcia na rodzimym rynku. Rok 2017 był dla nas bardzo udany i początek 2018 roku zapowiadał się jeszcze lepiej. Prowadziliśmy rozmowy na temat ramowych projektów marketingowych z kilkoma naprawdę dużymi firmami z Polski i z zagranicy, mieliśmy też w zanadrzu trzy bardzo duże projekty biznesowe. Na przełomie stycznia i lutego 2018 roku wszystko wskazywało na to, że w najgorszym przypadku „tylko” podwoimy nasze przychody z ubiegłego roku. Koniec końców żaden z nowych projektów nie doszedł do skutku…

Najbardziej frustrujące w tym wszystkim było to, że nie przegraliśmy ich z jakimś innym podmiotem / wydawnictwem / portalem internetowym, tylko że one nie wyszły wcale. Paradoksalnie dla mnie dużo lepszą sytuacją jest gdy przegrywamy projekt z kimś innym, ponieważ wiem wtedy przynajmniej na jakiej wysokości została zawieszona poprzeczka? Mogę wtedy albo pracować nad tym, żeby następnym razem ją przeskoczyć, albo wiem, że jestem na to zbyt słaby, bądź brakuje mi określonych kompetencji i na przyszłość nie powinienem startować do określonych tematów. Ale tu rezultat końcowy rozmów był taki, że „nie bo nie” lub „nie, bo jeszcze nie teraz”. I jak pokazały to kolejne miesiące, faktycznie żadna z tych firm nic nie zrobiła…

Więc zaczęliśmy się zastanawiać co dalej? Czy jest sens siedzieć i czekać aż w końcu na rynku pojawi się jakiś podmiot, który będzie gotowy na realizację projektu marketingowego typowego dla bardziej rozwiniętych branż, jak np. IT, mobile, auto-moto etc., czy też powinniśmy poszukać czegoś innego i poszerzyć zakres naszej działalności? Zawsze powtarzam, że możemy kontrolować tylko to co możemy kontrolować. Możemy kontrolować samych siebie – na innych możemy co najwyżej próbować wpływać. Tym samym zawierzanie swojej przyszłości nadziei, że kiedyś może przyjdzie ktoś nowy, kto pomoże nam wynieść się na wyższy poziom niż obecnie wydało nam się mało komfortowym rozwiązaniem. Wzięliśmy więc sprawy w swoje ręce i poszukaliśmy alternatywy.

Gdyby nie to, to odcinalibyśmy kupony od tego co do tej pory udało nam się osiągnąć i sobie tak trwać… Dzień za dniem… Nigdy mnie to nie interesowało.

ŁD: Jak narodził się ten pomysł i jak długo biliście się z myślami, czy jest to dla was odpowiedni kierunek?

PŚ: Bić to się w ogóle nie biliśmy. Jeśli chodzi o mnie, praktycznie od samego początku wiedziałem, że to jest „TO”.

Magdalena Przychodniak: Śledząc rynek technologii przyrostowych nie sposób było nie zauważyć rosnącego zainteresowania metodami biodruku 3D. I chociaż często biodruk 3D przedstawiany jest jako „technologia przyszłości” to zrozumieliśmy, że może ona w realny sposób przyczynić się do optymalizacji prac naukowców – również tych z naszego otoczenia.

PŚ: Od jesieni 2014 r. nasza siedziba mieści się w Bionanoparku. Od początku 2015 r. przyjaźnimy się i współpracujemy z ludźmi z Pracowni Indywidualnych Implantów Medycznych oraz Laboratorium Biofizyki Molekularnej i Nanostrukturalnej. Ta współpraca miała przez lata niesformalizowany charakter – zarówno zespół dr Marcina Elgalala jak i my specjalizowaliśmy się w technologiach przyrostowych, więc w naturalny sposób pomagaliśmy sobie przy różnych tematach gdzie w grę wchodziły drukarki 3D. Równocześnie dzięki tej znajomości sukcesywnie poszerzaliśmy swoje kompetencje w dziedzinie szeroko pojętego druku 3D w medycynie i gdzieś od połowy 2017 roku zaczęliśmy jako spółka poważnie rozważać możliwość wejścia w sektor usług dla branży medycznej w oparciu o technologie przyrostowe. Tak więc projekt / nazwa „CD3D Medical” pojawił się już dość dawno temu.

Równocześnie na początku 2018 roku nastąpiły dwa wydarzenia, które zapoczątkowały cały proces. Najpierw, na przełomie lutego i marca dr Elgalal odwiedził nas w kwestii konsultacji tematu druku 3D z pewnego mało popularnego materiału termoplastycznego, który ma fantastyczne zastosowanie w medycynie. Pomogliśmy na ile potrafiliśmy i równocześnie zaczęliśmy wspólnie z Magdą eksplorować ten temat w kontekście wspomnianych usług druku 3D. W którymś momencie pojawił się luźny koncept stworzenia urządzeń, które byłyby dedykowane tworzeniom różnych aplikacji medycznych na zamówienie, na bazie materiałów biokompatybilnych – polimerowych i hydrożelowych.

Miesiąc później, w kwietniu spotkaliśmy się z naszymi udziałowcami – Krzysztofem Wojewodzicem i Dariuszem Żukiem – prezesem AiP, gdzie dyskutowaliśmy o przyszłości spółki i koncepcjach jej dalszego rozwoju. W trakcie rozmów pojawił się wątek druku 3D dla sektora medycznego. Na zakończenie spotkania, Dariusz podsumowując naszą rozmowę spytał niezobowiązująco – „a może zbudujecie własną drukarkę 3D dla medycyny?” No i cóż… zbudowaliśmy…

Prace koncepcyjne rozpoczęły się praktycznie następnego dnia. Na przełomie kwietnia i maja do zespołu dołączyli Tomasz Filipek i Maciej Dobrowolski z KOMBI3D i wspólnie zaczęliśmy pracować nad konstrukcją. Pierwszy prototyp SKAFFO pojawił się na początku sierpnia, kolejny w październiku, trzeci – finalny w grudniu. Na przełomie stycznia i lutego powstał cały Klaster. Z kolei koncepcja stworzenia samego Klastra pojawiła się na przełomie września i października.

MP: Nie brakowało nam też wiedzy teoretycznej – ja jako inżynier biomedyczny staram się przekazywać czytelnikom Centrum Druku 3D to co wiem w przystępny sposób. Od początku 2017 roku udało nam się stworzyć na portalu silną bazę artykułów dotyczących wykorzystania druku 3D w aplikacjach medycznych – tym również biodruku 3D. Będąc na bieżąco z nowinkami z branży łatwo nam było również określić dalszy kierunek rozwoju naszego projektu.

ŁD: Wszyscy wiemy jak drażliwym tematem jest dla was „młody wiek technologii druku 3D”. Czy w takim razie biodruk 3D jest nową technologią?

PŚ: O ile w przypadku druku 3D wszystko jest jasne i dobrze udokumentowane, tak w przypadku biodruku 3D trudno powiedzieć, kiedy powstał…? Najstarsze doniesienia do jakich dotarłem to rok 2007 i powstanie Organovo, ale nie potrafię powiedzieć czy nie było czegoś wcześniej?

MP: Bardzo prawdopodobne, że takie prace były prowadzone wcześniej w laboratoriach wielkich koncernów, jednak nikt nie chciał się chwalić wynikami. Według mnie przełomową datą jest 2015 rok – wtedy powstała pierwsza, tania (ok. $5,000) biodrukarka 3D, co sprawiło, że biodruk 3D zaczął być dostępny nawet dla małych zespołów naukowych. Tak naprawdę, biodrukarka 3D stała tylko narzędziem, gdzie najistotniejszą kwestią są materiały oraz potencjalne aplikacje.

ŁD: Jeżeli technologię druku 3D ciągle nazywamy niszową, to jak bardzo niszowy jest biodruk 3D?

PŚ: Wydaje mi się, że sformułowanie „nisza w niszy” byłoby dla biodruku 3D czymś niezmiernie nobilitującym… Jakbyśmy mieli przyrównać biodruk 3D do druku 3D, to jesteśmy gdzieś w okolicach roku 1990 – 1995 – początki Stratasysa, EOS, Materialise, nie ma jeszcze Objeta, EnvisionTEC’a etc. Równocześnie bardzo dużo dobrego dla popularyzacji tej technologii robi Cellink, którego wpływ na branżę mógłbym z kolei porównać do działalności Bre Pettisa i MakerBota w latach 2010 – 2013.

Ale koniec końców jesteśmy naprawdę na samym początku drogi i musimy zmierzyć się z tymi samymi problemami i wyzwaniami co producenci klasycznych drukarek 3D w tamtym czasie – kompletny brak świadomości czym jest i do czego służy ta technologia? Do tego dochodzi jeszcze jedna, nowa kwestia – mimo że proces biodruku 3D jest bardzo podobny do technologii FDM, w ujęciu całkowitym jest to coś KOMPLETNIE innego i nieporównywalnego.

MP: Chociaż to na razie mały segment rynku szacuje się, że do 2027 roku rynek biodruku osiągnie wartość 1,8 mld USD, a prowadzone od lat badania będą miały przełożenie na rozwój rynku.

ŁD: Dlaczego interesuje was rynek badawczy i rozwojowy, a nie zdecydowaliście się na drogę dystrybucji biodrukarek 3D SKAFFOSYS na rynki badań medycznych?

PŚ: Tak jak wspomniałem, od samego początku interesowało nas tworzenie usług, rozwiązań, aplikacji. W którymś momencie oczywiście pojawił się pomysł, aby jednak skupić się na produkcji i sprzedaży samych biodrukarek 3D, ale osobiście widzę dużo większe pole do działania w obszarze usług i szeroko pojętego tworzenia rozwiązań dla biodruku 3D. Wiesz, o produkcji hardware’u bardzo fajnie się rozmawia, ale jak trzeba przejść do konkretów, to pojawia się nagle cała masa problemów, do rozwiązania których potrzeba środków finansowych, których pozyskanie w Polsce może okazać się niestety niemożliwe… Bardzo trafnie opisał to niedawno Rafał Tomasiak w wywiadzie dla portalu WNP.

Czym innym jest stworzenie 5 – 10 – 20 urządzeń na własne potrzeby, a czym innym ich produkcja w cyklach miesięcznych / kwartalnych / rocznych. Nie twierdzę, że jest to dla nas za trudne, czy że byśmy temu nie podołali, po prostu postanowiliśmy iść inną drogą. Jako CD3D Medical nie chcemy być w obszarze biodruku 3D jak Stratasys, tylko jak Materialise. Oczywiście mam tu w tej chwili na myśli charakter działalności, a nie skalę…

ŁD: Zapewne przeprowadziliście gruntowną analizę na zapotrzebowanie na tego typu usługi w Polsce, czy Europie. Jak wielki jest to rynek i czy można go przyrównać do rynku któregoś z najpopularniejszych rodzajów technologii druku 3D (technologia FDM, SLA, SLS, druk 3D z metalu)?

PŚ: Oczywiście. Takiego rynku nie ma <śmiech>. Wracając do historii – jesteśmy w tym samym miejscu co wspomniane Materialise w 1990 roku…

MP: Moim zdaniem jesteśmy świadkami intensywnego rozwoju tego sektora technologii przyrostowych – niemal codziennie świat druku 3D obiegają newsy dotyczące zarówno nowych urządzań jak i osiągnięć badaczy dotyczących wykorzystania technologii w kontekście nowej aplikacji. O tym, jaki będzie jego finalny kształt decydują przede wszystkim użytkownicy technologii. Jednak jedno jest pewne – perspektywy rozwoju, szczególnie materiałów są ogromne, dlatego chcemy dać badaczom narzędzie, które pozwoli im na realizację swoich pomysłów, co przyczyni się do nieuniknionego rozwoju technologii.

ŁD: Jak powstała pierwsza polska biodrukarka 3D SKAFFOSYS? Kto jest jej pomysłodawcą, kto odpowiadał za projekt i jego realizację?

PŚ: Biodrukarka 3D została stworzona przez kolegów z Warszawy przy ścisłej współpracy z nami. Potrzebowaliśmy urządzenia o określonych możliwościach i parametrach technicznych i to osiągnęliśmy. Jako CD3D Medical będziemy je dalej rozwijać pod kątem własnych potrzeb – mamy już dziś masę pomysłów na to co można by do nich dodać. Co do samego projektu SKAFFOSYS, to zobaczymy…? Prowadzimy aktualnie szereg rozmów zarówno we własnym gronie jak i z innymi osobami, i trudno mi dziś powiedzieć dokąd nas to doprowadzi?

ŁD: Jak wygląda sprawa z pozyskiwaniem biotuszu? Z tego co wiem pracujecie na materiałach dostarczanych przez klientów, jak również własnych. Jak w skrócie wygląda proces jego powstawania i czy technologicznie jesteście w stanie przygotowywać go na miejscu?

MP: Pierwsze testy urządzenia przeprowadzaliśmy na podstawowych żelach alginianowych, które pozwoliły nam na określenie podstawowych parametrów procesu biodruku 3D. Klaster biodrukarek 3D został stworzony aby umożliwić dalsze prace nad tworzeniem materiałów do biodruku 3D – w tym celu podjęliśmy współpracę z ośrodkami naukowymi, wspólnie szukając rozwiązań spełniających oczekiwania użytkowników.

Dodatkowo, warto nadmienić, że farma jest pierwszym otwartym Klastrem Biodrukarek 3D, stworzonym w celu umożliwienia prac nad technologią oraz poszukiwania kolejnych aplikacji dla struktur przestrzennych tworzonych tą metodą. Jesteśmy otwarci na pomysły osób zainteresowanych nowoczesnymi technologiami, którzy chcą rozwijać sektor biodruku 3D.

ŁD: Kto jest waszym potencjalnym klientem i z jaką dokładnie ofertą wchodzicie na rynek?

PŚ: Tak jak każdy podmiot zajmujący się produkcją przemysłową jest potencjalnym klientem na drukarkę 3D i usługę druku 3D, tak każdy podmiot zajmujący się szeroko pojętą biotechnologią, medycyną, czy farmacją jest potencjalnym klientem na biodrukarkę 3D i usługę biodruku 3D. My sami na chwilę obecną mamy w głowie kilka – kilkanaście mniej lub bardziej sprecyzowanych pomysłów na projekty naukowo-badawcze, z wykorzystaniem naszego Klastra.

Co do oferty – na początek przede wszystkim praca z biotuszami. Ich badanie, opracowywanie, testowanie – chodzi nie tylko o samo biowydrukowanie struktury z danego materiału, lecz przede wszystkim jego kompleksowe przebadanie – zarówno przed jak i po procesie biodruku 3D. Prosta rzecz – chcemy np. biodrukować z materiału biologicznego, tj. żywych komórek. Ile z nich to przeżyje? Od czego będzie zależeć ich przeżywalność lub śmiertelność? Czy możemy mieć na to wpływ sterując parametrami biowydruku 3D, czy też ważniejsze jest środowisko w jakim pracujemy – temperatura, wilgotność etc.? A może wszystko sprowadza się do geometrii struktury, którą tworzymy? Tylko przy tak zdawałoby się prostym zagadnieniu mamy całą masę pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi…?

ŁD: Co dalej z portalem Centrum Druku 3D? Nie obawiacie się, że przez nowy projekt portal może zostać lekko zaniedbany? W końcu nie tak dawno temu liczba redaktorów w redakcji zmniejszyła się o połowę.

PŚ: Na szczęście akurat ci najlepsi zostali <śmiech>. A tak serio, absolutnie nic nie zostanie zaniedbane. Centrum Druku 3D było, jest i będzie. Nic się pod tym względem nie zmieni. CD3D Medical to nie sposób na zmianę działalności, tylko jej naturalne poszerzenie. Na razie jest zbyt wcześnie aby mówić o szczegółach, ale mamy bardzo jasno sprecyzowany plan na dalszy rozwój Centrum Druku 3D i jeśli uda nam się wszystko odpowiednio przeprowadzić, za jakiś czas ewoluuje on w coś dużo, dużo większego.

ŁD: Na koniec pytanie, które nurtuje pewnie niejednego z nas. Jeżeli na tradycyjnej drukarce 3D można wydrukować broń, to czy na biodrukarce 3D można wydrukować broń biologiczną?

PŚ: Z tego co mi wiadomo, to co do zasady broń biologiczna nie występuje w formie stałej, skupionej… Nawet jeśli w jakiś bliżej nieokreślony sposób miałoby nam udać się zmaterializować jakiś wirus do możliwej do wydrukowania formy, to co mielibyśmy z niego wydrukować? Łódkę 3DBenchy? Obawiam się, że twoje pytanie jest dużo fajniejsze od jakichkolwiek odpowiedzi…

ŁD: Bardzo dziękuję za rozmowę.

PŚ i MP: Dziękujemy.

O autorze

Redaktor Naczelny 3D w praktyce. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, fan gier komputerowych oraz właściciel sklepu filaments4U.com.

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ostatnie komentarze