Ludzie nie uczą się na swoich błędach, czyli reinkarnacja Tiko robi furorę na Kickstarterze

Kategoria: Desktopowe drukarki 3D 22 Kwi 2019

Kampanię drukarki 3D Tiko można śmiało umiejscowić w kategorii największych przekrętów Kickstartera. Tym samym urządzenie to dołączyło do niechlubnego grona z ONO (OLO) i Peachy Printer na czele. Nauczeni coraz to liczniejszymi porażkami tego typu kampanii użytkownicy tego portalu są już na tyle wyczuleni, że każdą kolejną zbiórkę traktują z dystansem, dwa razy zastanawiając się nad ulokowaniem w niej swoich ciężko zarobionych pieniędzy. Co w takim razie dzieje się w momencie kiedy na Kickstarterze debiutuje urządzenie, które wygląda identycznie jak Tiko, oferując o wiele więcej możliwości w niewiele wyższej cenie? Bije kolejny rekord, gromadząc zakładaną kwotę w ciągu jednej minuty.

Wydawać by się mogło, że kilka ostatnich niepowodzeń związanych z kampaniami na Kickstarerze sprawi, że użytkownicy staną się bardziej czujni i nieco dokładniej będą przyglądać się temu, na co zamierzają wydać pieniądze, tym bardziej, że sprawy te są dość mocno nagłaśniane. Pomijam fakt, że pierwszym znakiem ostrzegawczym może być już podejrzanie niska cena, a co dopiero sam wygląd urządzenia, który niemal w 100% jest kopią drukarki 3D, która okazała się być jedną z największych porażek tego portalu. Takie przypadki są naprawdę mało prawdopodobne.

IVI żywcem przypomina drukarkę 3D Tiko i już ten fakt powinien spowodować zapalenie się czerwonej lampki ostrzegawczej. Twórcy kampanii są świadomi tego podobieństwa czego efektem jest umieszczenia kilku informacji na ten temat w dziale FAQ. W skrócie wygląda to tak, że nie mają nic wspólnego z firmą Tiko3D, a ich drukarka 3D jest podobna… bo generalnie wszystkie drukarki 3D typu delta są do siebie podobne.

Poza samym podobieństwem do „czarnej owcy” kampanii kickstarterowych związanych z drukarkami 3D jest jeszcze kilka innych przesłanek, które zdają się krzyczeć do nas „nie kupuj mnie”. Przede wszystkim urządzenie to jest tak zwanym urządzeniem wielofunkcyjnym, ale do tego stopnia, że poza tradycyjnym drukiem 3D typu FDM, grawerowaniem oraz frezowaniem, oferuje jeszcze druk 3D z żywic fotopolimerowych oraz skanowanie kluczy. Co ciekawe te dwie ostatnie funkcje nie załapały się do kampanii, ponieważ… mogłoby to utrudnić produkcję i opóźnić dostawę. Twórcy wprowadzą je po sfinalizowaniu zbiórki i będzie można dokupić je w bardzo atrakcyjnych cenach.

Sama kampania prezentuje się dość profesjonalnie i nie wygląda na robioną na kolanie. Niestety działanie wszystkich dostępnych funkcjonalności prezentowane jest w sposób bardzo niejednoznaczny. Widzimy wprawdzie dany przedmiot lub model oraz głowicę, która nad nim pracuje, ale równie dobrze plan ten przedstawiać może zupełnie inne urządzenia. Sam timelapse z precyzyjnego druku 3D popiersia supermena wygląda nawet bardziej jak animacja niż film.

Podobny zarzut można wysunąć do frezarki oraz do plotera laserowego. Tutaj wątpliwości można mieć jeszcze więcej. Przede wszystkim laser o mocy 2500 mW tnie na nim bez najmniejszych oporów sklejkę o grubości 3 mm, a prezentowany projekt okładki albumu ma wymiary, które ciężko byłoby zmieścić na ploterze o mocy 40 W, a co dopiero na obszarze roboczym o średnicy 210 mm. Z kolei zwykły skaner wykonany z lasera liniowego potrafi zeskanować klucz do drzwi z niezwykłą dbałością o wszystkie jego szczegóły.

Zdaję sobie sprawę, że moje teorie spiskowe mogą okazać się zupełnie wyssanymi z palca (czego życzę wszystkim, którzy wsparli projekt), ale zadziwiające jest to jak łatwo jest sprzedać coś, co kojarzone jest z ogromną porażką. Oczywiście nie każdy musiał słyszeć o Tiko, ale pytań o tę drukarkę 3D pada w komentarzach dość sporo, a dodawać je mogą tylko tak zwani „bakersi”, co świadczy o tym, że ryzyko jest im jednak dobrze znane.

Źródło: www.kickstarter.com

O autorze

Redaktor Naczelny 3D w praktyce. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, fan gier komputerowych oraz właściciel sklepu filaments4U.com.

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ostatnie komentarze