5 rzeczy, które powinniście wiedzieć o drukarce 3D Zortrax Inventure

06 Mar 2018

Zortrax Inventure to najwyższy pod względem funkcjonalnym model olsztyńskiego producenta, posiadający cechy prawdziwej, przemysłowej drukarki 3D. Chociaż jest stosunkowo niewielkim urządzeniem o relatywnie skromnym obszarze roboczym, jego cechy predysponują go do produkcji wysokiej jakości detali o skomplikowanej geometrii i dużej dokładności wymiarowej. Jest to zarazem jedyne urządzenie w ofercie firmy, wyposażone w dwie głowice drukujące – jedną dedykowaną do materiałów budulcowych, a drugą do tworzenia struktur podporowych, rozpuszczalnych w wodzie.

Zortrax Inventure został po raz pierwszy zaprezentowany w maju 2015 roku, jednakże na rynek trafił dopiero w połowie 2017 roku. W międzyczasie drukarka 3D zdobyła nagrodę „Innowacyjny Produkt Roku 2015” w konkursie „Dobry Wzór” – i co trzeba przyznać, był to uzasadniony wybór, ponieważ do dziś pozostaje jedną z najlepiej wykonanych, polskich drukarek 3D – zarówno pod względem designu jak i zastosowanych rozwiązań konstrukcyjnych.

1. Specyfikacja techniczna

Drukarka 3D jest oferowana w cenie 13.371 PLN. Docelowo warto zaopatrzyć się od razu w stację do post-processingu, w której będziemy rozpuszczać materiał podporowy – DSS Station w cenie 2742 PLN, lub cały komplet w cenie 16.113 PLN. Chociaż obszar roboczy to jedynie 13,5 x 13,5 x 13 cm, nie dajmy się zwieźć pozorom… Inventure jest niewiele mniejszy od Zortraxa M200 (mierzy 35 x 35 x 40 cm), waży za to aż 22,5 kg. To wszystko za sprawą komponentów wewnętrznych, w które jest wyposażony.

Kluczowymi zaletami Zortraxa Inventure oprócz dwóch głowic drukujących są szczelnie zamykana i podgrzewana komora robocza, całkowicie odseparowana od napędów urządzenia oraz filtr HEPA, który sprawia, że drukarka 3D jest przyjazna użytkownikowi, który nie musi inhalować się oparami drukowanych filamentów. Do komunikacji służy wyświetlacz LED’owy i karta SD, na którą zapisujemy pliki do druku 3D – Z-CODE.

Szczegółowa specyfikacja techniczna:

  • obszar roboczy: 13,5 x 13,5 x 13 cm
  • średnica filamentu: 1,75 mm
  • średnica dyszy: 0,4 mm
  • maksymalna temperatura głowicy: 380°C
  • rodzaje materiałów: autorskie, w kartridżach (Z-ULTRAT Plus, Z-SEMIFLEX, Z-PETG, Z-PLA, Z-SUPPORT Plus)
  • podgrzewany stół roboczy, z wymiennymi tackami wykonanymi z tworzywa sztucznego
  • maksymalna temperatura stołu: 90°C
  • dokładność pozycjonowania XYZ: 1,5 μm
  • rozdzielczość druku 3D: 400 μm
  • wysokość drukowanej warstwy: od 90 do 200 μm
  • oprogramowanie: autorskie – Z-SUITE
  • komunikacja: ekran LCD i karta SD.

W przeciwieństwie do modeli M200 i M300 Inventure drukuje na wymiennych, plastikowych stołach. Teoretycznie wraz z upływem czasu ich powierzchnia degraduje się pod wpływem użytkowania, jednakże my póki co z powodzeniem korzystamy cały czas z tego samego stolika (inna sprawa, że do tej pory używaliśmy jedynie Z-PLA i Z-PETG, które jest mniej inwazyjne pod tym względem niż materiały typu ABS). Degradacja stolika nie oznacza bynajmniej, że się on niszczy, pęka czy że powstają na jego powierzchni jakieś ubytki – po prostu z biegiem czasu może pogorszyć się jego przyczepność.

Teoretycznie stolik można by pokrywać jakimś środkiem adhezyjnym, jednakże musiałoby to być robione w odpowiedni sposób. Na powierzchni znajdują się aluminiowe punkty, dzięki którym głowica drukująca przeprowadza autokalibrację. Istnieje teoretyczne ryzyko, że zbyt duża warstwa środka adhezyjnego spowoduje, że proces może zakończyć się niepowodzeniem… Niemniej jednak w przyszłości zamierzamy to przetestować (przynajmniej w chwili gdy dojdziemy do momentu, że od naszego stolika zaczną nagminnie odklejać się wydruki podczas pracy).

Kolejna rzecz o jakiej należy pamiętać, to konieczność korzystania wyłącznie z autorskich filamentów producenta. Powód jest prozaiczny – są one zamykane w dedykowanych kartridżach.

ZOBACZ: Zortrax Inventure – unboxing i pierwsze wrażenia

2. Oprogramowanie

Podobnie jak pozostałe dwa modele Zortraxa, tak i Inventure korzysta z autorskiego oprogramowania Z-SUITE. Jedyna różnica polega na tym, że przygotowując model do pracy na Inventure jest pomijany etap generowania struktur podporowych – te zawsze generują się automatycznie. Poza tym reszta przebiega bez zmian.

ZOBACZ: Praca z Z-SUITE 2.1

3. Specyfika pracy

O ile praca z Zortraxem M200 i M300 jest prosta, o tyle w Inventure producent wszedł na jeszcze wyższy poziom. Na samym początku przed pierwszym uruchomieniem drukarki 3D, należy założyć kartridże z materiałem (z lewej strony z budulcowym, z prawej strony z podporowym), stolik roboczy (w komplecie otrzymujemy ich cztery) i uruchomić pierwsze pozycjonowanie stołu roboczego. Gdy to mamy za sobą, możemy rozpocząć drukowanie. Podobnie jak w pozostałych modelach, pliki dostarczamy na karcie SD, którą insertujemy do slotu obok wyświetlacza. Menu drukarki 3D jest bardzo intuicyjne i nie różni się znacząco od tego jakie znajdziemy na M200 i M300. Do wyboru danej pozycji w menu nie używamy pokrętła tylko trzech przycisków (góra / dół / wybór).

Przed rozpoczęciem drukowania, Inventure prosi nas o opróżnienie pojemnika na resztki filamentu. Znajduje się on na tylnej ściance drukarki 3D, tuż pod głowicami drukującymi. Podczas pracy, gdy głowice się zmieniają, wykorzystują czyścik „do zrzucenia” resztek filamentu. Generalnie drukarka 3D zużywa go niewiele, więc jeśli zwykle drukujemy małe modele, nie ma konieczności sprawdzania pojemnika za każdym razem (tak czy inaczej my robimy to zawsze).

Bez względu na geometrię modelu, Inventure zawsze zaczyna od drukowania raftu z materiału podporowego (nawet jeśli sam model nie potrzebuje żadnych supportów). Równocześnie buduje obok modelu kolumnę, gdzie rozprowadza pierwsze warstwy materiału przy zmianie głowicy. Jeśli w modelu nie ma wewnętrznych podpór, raft z materiału podporowego można bez problemu oderwać (odchodzi dużo łatwiej niż w M200 i M300). Jeśli nasz model potrzebował jednak podpór, trafia do myjki – DSS Station.

Stacja do post-processingu Zortraxa to równie proste co niezwykle przydatne urządzenie. To metalowy pojemnik na wodę, zaopatrzony wewnątrz w grzałkę i wirnik oraz koszyk, do którego wkładamy modele do wypłukania ich z supportów. Zalewamy go wodą, ustawiamy czas pracy (domyślnie jest to 8 godzin), temperaturę (40°C dla Z-PLA, 60°C dla Z-ULTRAT Plus) i włączamy. Początkowo model jest czyszczony w temperaturze pokojowej, dopiero po kilkudziesięciu minutach woda jest podgrzewana do zadanej temperatury.

Po nasiąknięciu wodą Z-SUPPORT robi się mlecznobiały. Niestety mimo nawet kilku dobowej ekspozycji na wodę nie rozpuszcza się całkowicie, pozostawiając w zakamarkach modelu białe złogi materiału, które należy oczyścić ręcznie pod wodą za pomocą dedykowanej szczotki. Tym samym wystarczy rozpuścić główne struktury podporowe (co może potrwać maksymalnie kilka godzin), a resztki materiału usunąć ręcznie szczotką. Podobnie wygląda to zresztą w przypadku materiałów podporowych innych producentów desktopowych drukarek 3D – np. Ultimakera. Taka jest po prostu specyfika pracy z materiałem podporowym – im bardziej skomplikowana geometria modelu, tym ciężej usunąć go z trudniej dostępnych fragmentów.

Tak czy inaczej nie wyobrażam sobie pracy z Zortraxem Inventure bez DSS Station. Jest to komplementarna część urządzenia i nie warto silić się na pozorne oszczędności. Oczyszczanie detali w inny, amatorski sposób będzie kosztować nas więcej pracy i zachodu.

Na koniec część najważniejsza, czyli zamykana i podgrzewana komora robocza. Drukując detale z Z-ULTRAT Plus, który jest materiałem opartym o ABS, nie musimy martwić się już o odkształcenia lub pęknięcia. Komora robocza jest całkowicie odseparowana od silników krokowych i extrudera – w jej wnętrzu znajdują się wyłącznie głowice drukujące, stół roboczy i wspomniany pojemnik na resztki filamentu.

4. Zalety i wady

Zalety:

  • możliwość pracy z dwoma głowicami drukującymi – materiał budulcowy i podporowy
  • automatyczne pauzowanie wydruku podczas pracy w przypadku stwierdzenia problemu z filamentem
  • filtr HEPA
  • prostota obsługi, dzięki zastosowaniu prostych w wymianie kartridżów z filamentem
  • bardzo wysoka jakość wydruków
  • doskonałe oprogramowanie
  • świetny design, bardzo solidne wykonanie i wysoka niezawodność.

Wady:

  • relatywnie niewielki obszar roboczy
  • konieczność korzystania z kartridżów i brak możliwości stosowania zamienników
  • dość długi czas drukowania modeli (dłuższy niż w przypadku M200 i M300)
  • materiał podporowy nie wypłukuje się w 100%; koniec końców jego resztki i tak musimy usunąć ręcznie za pomocą szczotki.

5. Podsumowanie

Zortrax Inventure to moim zdaniem najlepszy model drukarki 3D olsztyńskiego producenta. Jest niezawodny w pracy i pozwala na dużą dowolność (oczywiście w granicach technologii FDM) pod względem drukowanych modeli (nie musimy się już zastanawiać jak wydłubiemy supporty z trudno dostępnych fragmentów modelu). Jego oczywistą wadą jest mniejszy obszar roboczy, ale za każdym razem gdy musimy wydrukować z termoplastów detal o wysokiej precyzji i/lub złożonej geometrii, nasz podstawowy wybór to Inventure.

Oczywiście o ile detal mieści się na stole…


O autorze
Paweł Ślusarczyk

Prezes zarządu CD3D Sp. z o.o. oraz Business Development Manager. Posiada ponad 12-letnie doświadczenie w biznesie, zdobyte w branży IT, reklamowej i poligraficznej. Od stycznia 2013 roku związany z drukiem 3D.


ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ostatnie komentarze